Kiedy: Grand Prix Chin – Niedziela, 23 marca 2025, godz. 08:00 czasu polskiego
Gdzie: Shanghai International Circuit
Sezon 2025 Formuły 1 dopiero się rozkręca, a już zdążył dostarczyć sporo emocji. Po pełnym chaosu wyścigu w Melbourne, karuzela F1 przenosi się do Chin, gdzie tor w Szanghaju czeka, by sprawdzić nie tylko tempo bolidów, ale i odporność kierowców na presję. Moim zdaniem to właśnie tutaj zobaczymy kilka kluczowych zwrotów akcji – w tym być może przełamanie Jacka Doohana, który mimo pechowego początku sezonu, ma wszelkie argumenty, by powalczyć o swój najlepszy wynik w karierze.
Alpine z potencjałem? W mojej ocenie – zdecydowanie tak!
Choć Doohan pożegnał się z rywalizacją w Melbourne już na pierwszym okrążeniu, nie oznacza to, że Australijczyk nie pokazał się z dobrej strony. Wręcz przeciwnie – jego tempo kwalifikacyjne było imponujące. Startował z 14. pola, co uczyniło go drugim najlepszym debiutantem sezonu w czasówce. To istotny sygnał, że potrafi wyciągnąć maksimum z pakietu Alpine – szczególnie w pojedynczym okrążeniu.
Z kolei jego partner zespołowy, Pierre Gasly, ukończył wyścig na 11. miejscu, co pokazuje, że samochód ma potencjał, by walczyć o punkty – o ile tylko oba auta dojadą do mety. Sądzę, że w bardziej przewidywalnych warunkach niż australijska loteria pogodowa, Alpine może pokusić się o niespodziankę. A kto jak nie młody, głodny sukcesów Doohan miałby być jej autorem?
Dlaczego typuję Jacka Doohana do TOP 6?
Typuję Jacka Doohana na miejsce w TOP 6 i – moim zdaniem – to nie jest życzeniowe myślenie. Kurs 66:1 (w momencie typowania) mówi sam za siebie. Jasne, to nie zakład „bezpieczny”, ale właśnie takie okazje warto czasem rozważyć, szczególnie gdy stoją za nimi twarde argumenty:
- Dobre kwalifikacje w Australii – tempo na jednym okrążeniu już ma.
- Potencjał Alpine do walki o punkty – Gasly to udowodnił.
- Więcej czasu na torze – weekend w Chinach to nie tylko Grand Prix, ale też sprint.
- Tor w Szanghaju pasuje Alpine – długie proste i techniczne zakręty mogą ukryć pewne braki zespołu.
- Motywacja – Doohan będzie chciał udowodnić, że jego awans do F1 to nie przypadek.
Myślę, że kluczowym elementem będzie czysto przejechany wyścig. Jeśli młody Australijczyk uniknie zamieszania na starcie, ma realne szanse, by przesunąć się w górę stawki. Sprint i dodatkowe sesje treningowe pozwolą mu lepiej zgrać się z bolidem, a każde okrążenie przejechane w ten weekend może zwiększyć jego pewność siebie.
Co słychać u faworytów?
Na czele stawki McLaren jedzie z impetem – Lando Norris zwyciężył w Melbourne, udowadniając, że ekipa z Woking nie przyszła do F1 w tym sezonie tylko po punkty, ale po tytuł. Oscar Piastri miał mniej szczęścia, ale potencjał zespołu nie ulega wątpliwości.
Red Bull, z Maxem Verstappenem na czele, nie wygląda już tak dominująco, jak w poprzednich sezonach, ale Holender pozostaje groźny zawsze i wszędzie. Ferrari? Delikatnie mówiąc – nie zachwyca. Leclerc i Hamilton nie byli w stanie nawiązać walki z czołówką w Australii. Mercedes, z George’em Russellem i utalentowanym Kimim Antonellim, wyglądał na bardziej spójny i może w Szanghaju powalczyć o podium.
Jednak to środek stawki zapowiada się najciekawiej. Tam, gdzie Alpine, Racing Bulls i Haas walczą o każdy punkt – właśnie tam może wydarzyć się coś wielkiego.
Podsumowując – warto zaryzykować? Moim zdaniem: tak!
W mojej ocenie Jack Doohan jest jednym z najbardziej niedocenianych kierowców w stawce. Jego forma w kwalifikacjach, tor sprzyjający Alpine i dodatkowy czas na adaptację czynią z niego czarnego konia GP Chin.