Data meczu: Niedziela, 23 marca 2025 | Godzina: 03:30 czasu polskiego
Gdy zegar wybije 03:30 w sobotni poranek czasu polskiego, świat koszykówki wstrzyma oddech – Los Angeles Lakerspodejmą u siebie Chicago Bulls w pojedynku, który – choć na papierze wygląda na nierówny – może dostarczyć więcej emocji, niż wielu się spodziewa. Moim zdaniem to będzie znacznie więcej niż tylko kolejne spotkanie sezonu regularnego NBA. To będzie test ambicji, formy i… cierpliwości.
Lakers – weterani, którzy wiedzą, kiedy przycisnąć
Ostatnie dni dla ekipy z Miasta Aniołów były jak jazda rollercoasterem. Po serii trzech zwycięstw przyszła porażka z Milwaukee Bucks. Ale zanim ktokolwiek zacznie bić na alarm – to był strategiczny odpoczynek, nie klęska. Trener JJ Redick, znany z chłodnej kalkulacji, zdecydował się odpuścić ten mecz, dając odpoczynek takim gwiazdom jak Luka Dončić, Austin Reaves i kilku innym filarom drużyny. Nieobecność LeBrona Jamesa, który nadal leczy kontuzję, sprawiła, że rotacja była mocno przetasowana – ale w mojej ocenie to było mądre zagranie.
Bo prawda jest taka: Lakers są na kursie ku fazie play-off, a ich celem jest utrzymanie się w TOP 4 Konferencji Zachodniej, co dałoby im przewagę własnego parkietu w pierwszej rundzie. A to w tej lidze może być na wagę złota.
Na szczęście dla kibiców, Dončić gra ostatnio jak natchniony. Jego występy to prawdziwy koncert – prowadzi grę, zdobywa punkty, rozgrywa, broni… Szczerze? Myślę, że nawet brak LeBrona nie boli aż tak bardzo, gdy Luka jest w takiej formie. A gdy dodamy do tego fenomenalnego Austina Reavesa, który w niedawnym meczu z Nuggets zdobył aż 37 punktów, mamy przepis na naprawdę groźną ekipę.
I choć wielu może mówić, że Lakers są starzy, że brakuje im świeżości – ja twierdzę, że to właśnie ich doświadczenie może być kluczem do sukcesu w marcu i kwietniu.
Chicago Bulls – zespół w przebudowie, ale z iskrą nadziei
Z drugiej strony mamy Chicago Bulls – drużynę, która balansuje między teraźniejszością a przyszłością. Ich forma w ostatnich tygodniach? Delikatnie mówiąc – nierówna. Ale mimo wszystko – ich pozycja w tabeli Konferencji Wschodniej pozostaje względnie stabilna. Wszystko wskazuje na to, że zobaczymy ich w turnieju play-in, gdzie – jak na dziś – czekać mogą na nich Miami Heat.
Nie będzie łatwo. Zwłaszcza, że Bulls oficjalnie rozpoczęli przebudowę. Zach LaVine już pożegnał się z klubem, a wszystko wskazuje na to, że Nikola Vučević może pójść jego śladem. To oznacza jedno: nowa era w Chicago właśnie się rozpoczyna.
Ale są też pozytywy. I to nie byle jakie. Josh Giddey, sprowadzony do Wietrznego Miasta, prezentuje się naprawdę solidnie. Coby White rozwija się w ekspresowym tempie i coraz częściej bierze na siebie rolę lidera. A wisienką na torcie jest Matas Buzelis – chłopak z ogromnym potencjałem, który w przyszłości może być twarzą tej drużyny.
Warto również przyglądać się Lonzo Ballowi, który po długiej przerwie wraca na parkiet. Pytanie brzmi: czy jego organizm jeszcze wytrzyma tempo NBA? Wiele zależeć będzie też od przyszłości trenera Billy’ego Donovana – czy dostanie kredyt zaufania, czy może zarząd z Marc Eversleyem i Artūrasem Karnišovasem na czele zdecyduje się na radykalne zmiany?
Moje typy na mecz Lakers vs Bulls
Wszystko wskazuje na to, że to Lakers będą faworytem sobotniego starcia. Są bardziej zgrani, mają większe doświadczenie, a przede wszystkim – grają u siebie. Jeśli na parkiecie pojawi się Dončić i Reaves, a z ławki dorzucą swoje weterani jak D’Angelo Russell czy Christian Wood, moim zdaniem Bulls mogą mieć problem z nadążeniem za tempem gospodarzy.
Z drugiej strony – Chicago ma młodość i ambicję, a tacy zawodnicy jak Giddey czy White mogą zaskoczyć. Ale żeby myśleć o wygranej, będą musieli zagrać mecz sezonu.
Dlatego sądzę, że najrozsądniejszym typem na to spotkanie jest wygrana Lakers różnicą przynajmniej 8 punktów.Over punktowy Dončicia to również bardzo ciekawa opcja – w jego obecnej formie zdobycie 30+ oczek to wręcz norma.
Podsumowanie – koszykarska uczta w Kalifornii
To nie będzie zwykły mecz. To zderzenie dwóch światów – drużyny gotowej na tytuł i zespołu, który dopiero buduje swoją tożsamość. I choć wszystko przemawia za Lakers, to właśnie takie mecze mają w sobie potencjał na niespodzianki.
W mojej ocenie – jeśli tylko Redick wystawi pełny skład, Bulls będą mieli ciężką noc. Ale czy nie po to oglądamy NBA, by zobaczyć coś nieoczekiwanego?
Szykujcie kawę, ustawiajcie budziki – 23 marca, 03:30 – Lakers kontra Bulls. Nie przegapcie tego widowiska!