Data meczu: Czwartek, 3 kwietnia 2025 r.
Godzina: 21:00 (czasu polskiego)
Miejsce: Stamford Bridge, Londyn
Chelsea – wielkie ambicje, małe rezultaty
Na papierze „The Blues” wciąż trzymają się w górnej połowie tabeli, ale ich ostatnie wyniki są – mówiąc delikatnie – niepokojące. Z ostatnich 13 ligowych spotkań wygrali zaledwie cztery, i co bardziej wymowne – każda z tych wygranych przyszła przeciwko drużynom z dolnej piątki tabeli (West Ham, Wolves, Southampton, Leicester).
W mojej ocenie, to jasno pokazuje, że Chelsea nie ma obecnie argumentów, by dominować w meczach z silniejszymi rywalami. Brakuje im planu B, a Enzo Maresca – choć wizjoner z ambicjami – coraz częściej wygląda na szkoleniowca bez alternatywnego scenariusza.
Nie da się też nie zauważyć braku błysku w ofensywie. Choć potencjał jest ogromny, w praktyce Chelsea gra z zaciągniętym hamulcem. Ich styl? Czasem efektowny, często bezproduktywny.
Tottenham – sinusoida w pełnej krasie
Ostatni mecz Spursów – porażka 0:2 z Fulham – z pewnością nie był czymś, czym można się chwalić. Ale moim zdaniem, nie wolno zapominać o wcześniejszych przebłyskach jakości. Wygrane z Manchesterem United, Ipswich i Brentford, a także solidny remis z mocnym Bournemouth pokazują, że drużyna Ange’a Postecoglou ma jeszcze coś do powiedzenia.
Co więcej – defensywa zaczyna się stabilizować. Powroty do zdrowia Cristiana Romero i Micky’ego van de Vena to ogromny zastrzyk pewności z tyłu. Do tego dochodzi informacja, że Dejan Kulusevski, jeden z najważniejszych zawodników tego sezonu, może zagrać już w czwartek.
Choć Spurs bywają nieprzewidywalni, sądzę, że przy odrobinie szczęścia mogą sprawić Chelsea spore problemy.
Typ na mecz? W mojej opinii – remis jak się patrzy!
Patrząc chłodnym okiem – obie drużyny grają w kratkę. Żadna nie może mówić o stabilnej formie. I dlatego typuję remis, który – co ciekawe – jest wyceniany przez bukmacherów naprawdę wysoko.
A co z bramkami? Sądzę, że je zobaczymy. I to po obu stronach. Dlaczego? Bo aż w 10 z 14 meczów Chelsea u siebie w tym sezonie padały gole dla obu drużyn. Do tego ofensywa Spurs nie należy do najgorszych – gdy tylko dostaną trochę przestrzeni, potrafią ją zamienić w bramkowe okazje.
Gracz do obserwacji? Enzo Fernandez!
To nie przypadek, że Enzo Fernandez strzelił gola w efektownym zwycięstwie Argentyny 4:1 nad Brazylią. Ten chłopak jest w gazie, a ja typuję, że strzeli również przeciwko Tottenhamowi – zresztą już raz w tym sezonie im się wpisał.
Podsumowanie: Co nas czeka na Stamford Bridge?
To nie będzie mecz o wszystko, ale z pewnością będzie to mecz o coś – o prestiż, o morale, o oddech w tabeli. Obie drużyny potrzebują zwycięstwa, ale ani jedna, ani druga nie prezentuje obecnie takiej formy, która pozwalałaby na pełne zaufanie.
Moje typy:
- Remis
- Obie drużyny strzelą gola
- Fernandez z bramką lub celnym strzałem
Pełny stadion, pełne emocje i pełna nieprzewidywalność. Tego wieczoru Londyn nie zaśnie zbyt szybko.